Białorusinka Nadzieja Nowożyłowa - Cudzoziemską Mistrzynią Języka Polskiego
Mrzonki o wojażach, rzężący rzęch, brudnoróżowy maluch i przyprószona kurzem antresola - z takimi ortograficznymi trudnościami zmagali się w Cieszynie uczestnicy dorocznego dyktanda dla obcokrajowców, uczących się polskiego. Najlepsza okazała się Nadzieja Nowożyłowa z Białorusi, zostając Cudzoziemską Mistrzynią Języka Polskiego.
Sprawdzian, w którym uczestniczyło w tym roku ok. 200
cudzoziemców, od jedenastu lat organizowany jest na półmetku
uruchamianej przez Uniwersytet Śląski letniej szkoły języka,
literatury i kultury polskiej, podczas której polszczyzny uczą się
przybysze z różnych krajów świata - przede wszystkim studenci.
Zdaniem sprawdzających prace polonistów, najwięcej problemów
uczestnicy dyktanda mieli z łączną i rozdzielną pisownią oraz z
szeleszczącymi polskimi spółgłoskami. Nawet laureatka nie napisała
tekstu bezbłędnie.
Wicemistrzami Języka Polskiego zostali Jelena
Jović z Serbii, Vira Shepta z Ukrainy i Polina Justowa z Rosji.
Wśród uczestników dyktanda byli nie tylko uczniowie letniej
szkoły Uniwersytetu Śląskiego, ale także inni uczący się języka
polskiego, którzy przyjechali do Cieszyna specjalnie na zawody. To
m.in. słuchacze dwóch szkół z Warszawy - Instytutu Języka i
Kultury Polskiej dla Cudzoziemców Polonicum oraz Fundacji Nauki
Języków Obcych Linguae Mundi, a także Lwowskiego Uniwersytetu
Narodowego im. Iwana Franki.
W językowych zmaganiach brali również udział nauczyciele
polskiego z zagranicy - uczestnicy warsztatów polonistycznych.
Poziom znajomości polskiego wśród piszących dyktando był
zróżnicowany - bardziej zaawansowani pisali tekst w całości,
początkujący wypisywali tylko słowa, jakie udało im się rozpoznać.
Po południu uczestnicy dyktanda przemaszerowali w korowodzie
ulicami Cieszyna. Na tamtejszym Rynku zorganizowano "Wieczór
narodów" - jedyny, podczas którego kursantom wolno mówić w ich
językach narodowych. Organizatorzy szkoły dbają, by jak
najczęściej doskonalili język oni polski; dlatego np.
przedstawiciele jednego kraju nigdy nie są zakwaterowani w jednym
pokoju.
Zajęcia językowo-literackie w letniej szkole Uniwersytetu
Śląskiego trwają od 1 do 28 sierpnia. Program obejmuje kurs języka
polskiego, cykle wykładowe z wiedzy o Polsce, program kulturalny,
wycieczki i rekreację. Uczestniczą w nich przede wszystkim
studenci zagranicznych wydziałów slawistycznych, nie tylko z
krajów europejskich, ale również z Ameryki i Azji.
Autorką tekstu tegorocznego dyktanda jest prof. Aldona
Skudrzyk z Zakładu Językoznawstwa Pragmatycznego Wydziału
Filologicznego Uniwersytetu Śląskiego, lektor i wykładowca letniej
szkoły. Organizatorzy dyktanda przekonują, że jego tekst wszystkim
może posłużyć do sprawdzenia swoich umiejętności. Poniżej treść
dyktanda, zatytułowanego "dziewczęce mrzonki o wojażach".
"Jakżeż chętnie planowałaby przyszłoroczne wczesnowiosenne
wojaże, zamiast siedzieć na rozchwianym szezlongu w przyprószonej
kurzem antresoli, jedząc sczerstwiałą bułkę i popijając herbatę
marki "Czarna". W marzeniach już to mknęła w przestworzach
boeingiem w towarzystwie arcypilota, już to gnała z supermistrzem
kierownicy srebrzystobłękitnym oplem lub z nowo kreowanym mistrzem
wszechwag odbywała tournée, ujawniając wszem wobec, że wkrótce
zamierzają się pobrać. Wszystkie te obrazy po kolei przemykały pod
jej wpółprzymkniętymi powiekami.
Na wspomnienie, że jej wszystkowiedzący, przemądrzały
przyjaciel wczoraj przywlókł się znów rzężącym rzęchem - żachnęła
się. Miał adekwatne przezwisko "Encyklopedia", oddające jego
wprawdzie niespecjalistyczną, ale zgoła nadnaturalną wiedzę na
każdy temat, istna chodząca encyklopedia.
Nawet specjalistom
wszystko wiedzącym z chemii, biologii czy geografii niełatwo było
znaleźć jakąś lukę w jego wiedzy, czy też wywieść go w pole.
Wszedł właśnie nieogolony, w nieco niedoprasowanym garniturze.
Wypił trzecią z kolei filiżankę kawy "Tchibo", zapalił marlboro i
był niemalże gotów, by wywieźć ją poza miasto. Uśmiechnęła się i
wsiadła do brudnoróżowego malucha". (PAP)
ostatnia aktualizacja: 2008-08-15