Powieś kalendarz ze strażnikiem na ścianie - w szczytnym celu

Na co dzień mierzą prędkość, zakładają blokady i wypisują mandaty. Strażnicy miejscy z Rudy Śląskiej w specjalnie wydanym kalendarzu pokazali ludzką twarz. Wszystko w szczytnym celu - żeby pomóc synowi kolegi, 14-letniemu Tomkowi Mośnemu, który choruje na guza pnia mózgu.

Chorobę Tomka wykryto w maju ubiegłego roku. Zaczęło się od niepozornej utraty czucia w dziąśle. Paraliż przeniósł się szybko na policzek, a potem część twarzy. - Guz pnia mózgu - orzekli lekarze. I nie dali rodzicom żadnej nadziei. - W szpitalu dziecięcym w Ligocie usłyszeliśmy, że możemy go zabrać do domu. Niech tam umiera - opowiada Ireneusz Mośny, tata Tomka.

Rodzice nie poddali się. Pomocy zaczęli szukać na własną rękę za granicą. Kiedy dowiedzieli się, że takie przypadki operuje jedna z rzymskich klinik, polecieli do Włoch. Wtedy okazało się, że operację przeprowadzą jednak polscy chirurdzy. Odbyła się trzy tygodnie temu. - Teraz czekamy na rezultat. Tomek przez cały czas przyjmuje leki, ale koszty kuracji są ogromne. To 2,5 tys. zł miesięcznie - mówi Mośny.

Na wieść o chorobie Tomka przyjaciele z pracy pana Ireneusza nie zastanawiali się długo. Jeszcze w październiku pomogli zorganizować koncert charytatywny, z którego dochód został przekazany na leczenie chłopca. Kolejnym krokiem jest kalendarz, w którym ozdobą każdego miesiąca są strażniczki lub strażnicy z rudzkiej komendy. - Śmialiśmy się, że ludzie będą w nasze zdjęcia rzucać lotkami.

Nie ma co ukrywać, raczej kojarzymy się z mandatami. Dlatego oprócz charytatywnego celu może uda się przynajmniej trochę ocieplić nasz wizerunek - żartuje Piotr Szymon, jeden z pomysłodawców wydania kalendarza.

Całą sesję w ciągu dwóch dni wykonał Waldemar Boniecki, zaprzyjaźniony fotograf. Strażnikom udało się też znaleźć drukarnię, która wydrukowała kalendarz za darmo. Nad wszystkim pieczę sprawuje fundacja Iskierka.

Główne zdjęcie z każdego miesiąca przedstawia strażników podczas pracy - przyjmują zgłoszenia, patrolują, mierzą prędkość fotoradarem. Na dwóch mniejszych zdjęciach już "po cywilnemu" pokazują swoje prywatne pasje. Widać, jak Grzegorz Matusiński (styczeń) ubrany w bojowy strój właśnie skończył ochraniać jedną z imprez.

Na "prywatnych" zdjęciach razem z 13-letnią córką Zosią pozują w sportowych strojach z nartami. - Ludzie żartują, że bez munduru trudno nas rozpoznać. Ale nikt nie odmówił, żeby pomóc Tomkowi - mówi "kalendarzowy styczeń".

Arleta Kosińska-Wiesiołek (październik) uwielbia malować, więc do studia fotograficznego przyniosła sztalugę i przyprowadziła synów.

Ewa Gawenda, jako że jest brązową medalistką mistrzostw Europy w boksie, nie miała wyjścia i musiała ubrać bokserskie rękawice. - Żeby nie było tak groźnie, wystąpiłam z Lolą, moim pieskiem - śmieje się.

Pierwszy nakład kalendarza, 350 sztuk, rozszedł się już prawie w całości. Strażnicy czekają właśnie na dodruk. Kalendarz kosztuje 30 zł i można go kupić w siedzibie straży miejskiej. Szczegółowe informacje pod telefonem 32 342 30 80.



Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice

ostatnia aktualizacja: 2011-01-14
Komentarze
Polityka Prywatności