14 stycznia 2007 (niedziela)
(Archiwum)

Pejzaże Janusza Nowackiego

Katowicka Galeria Pusta zaprasza w środę, 13 grudnia 2006 o godzinie 17:00, na wernisaż wystawy fotografii Janusza Nowackiego „Pejzaże z drogi do ciszy”. Zobaczymy zdjęcia charakterystyczne dla tego zafascynowanego naturą fotografa, przedstawiające pejzaże o „mocnych kształtach” kompozycyjnych, sfotografowane aparatem panoramicznym pod światło.

Patrząc na nie, wydaje nam się ze leżymy na ziemi, obserwujemy niebo, które jest ciche i spokojne.

 

…nie było nas,był las

nie będzie nas, będzie las…

(porzekadło ludowe)

 

Poniżej publikujemy tekst na temat twórczości Janusza Nowackiego, autorstwa Bogdana Konopki:

 

„Patrzę na cień rzucany przez drzewo. Cywilizacja białego człowieka zaczyna się od drzewa żywota, a każdemu z osobna na końcu żywota przysługuje parę desek. Bez drewna nie byłoby Arki Noego ani Krzysztofa Kolumba. Nie byłoby też prawdopodobnie ani koła ani krzyża. Bez drzewa poznania dobrego i złego nie byłoby grzechu pierworodnego, a tym samym drzew genealogicznych i żaden ojciec nie sadziłby drzewka by rosło wraz z jego synem. Od kołyski do kryski nie byłoby ni choinki, konia na biegunach, Pinokia a nawet ogniska. Wiec co by było? Nie wiem, ale to może juz niedługo być; bo najwyraźniej przymierzamy się do wycięcia całego drzewostanu, który mógłby genetycznie pamiętać Eden. Dyszy Amazonia pokaleczona amputacjami. Łysieje Afryka od suszarni tytoniu. W Europie ostatni dziewiczy, czyli Puszcza Białowieska, ma się jeszcze dobrze - paradoksalnie - tylko po stronie białoruskiej. Wycięto już prawie wszystkie drzewa, jakie sadzili nasi przodkowie wzdłuż dróg, wycina się dęby rogalińskie, bo świetne drewno do wędzenia kiełbasy. W zamian sadzi się topole i sosny, równo, pod sznurek; by kiedy dorosną wyglądały jak zabłąkana armia uśpiona między baczność i spocznij. W takim lesie nie ma już miejsca na duchy gnieżdżące się w chaszczach, dziuplach i bagnach. Nie ma miejsca na czarownice, na grzyby, na zwierzynę – nawet światło wydaje się wszędzie jednakowe, kiedy nie świeci słonce.

 

To wszystko i wiele innych myśli przychodzi mi do głowy, kiedy patrzę na fotografie buków Janusza Nowackiego Wykonał te zdjęcia aparatem panoramicznym, w pionie ucinając ziemię i korzenie. A ponieważ w tym aparacie obiektyw przesuwa się po okręgu otrzymał perspektywę i pole widzenia leżącego pod gruszą. Perspektywę kogoś, kto ma czas podziwiać to, co się dzieje w górze. Najpierw przyciąga mnie moc światła usiłującego przebić się przez zasłonę z liści. Widzę i czuję w jak wielkiej harmonii współistnieją drzewa w tym lesie; nie ma tu pustej, zmarnowanej przestrzeni, nieba widać tyle ile światła niezbędne jest na dole. Napierającego światła jest tak dużo, ze nawet pnie drzew toną w niedoeksponowanym mroku. Ta techniczna ułomność fotografii w ekstremalnie kontrastowym oświetleniu spowija w sekretny teatr cienia i półcienia całą dostojność kształtów pni i gałęzi. Obszar zamknięty dla oka przejmuje we władanie wyobraźnia. Ten las został potraktowany w taki sposób jakby był wyniosłą katedrą, w której mrocznych nawach spoczywają relikwie przed nadmiarem światła chronione witrażami. Tyle, że w swej leśnej katedrze Nowacki jest niczym samotny guślarz, zaklinający w mrocznych dziuplach różnorakie widziadła, zwidy, zjawy i mary. Inna ciekawa strona tych fotografii: wyraźnie żeńskie (chwilami nawet erotyczne) formy pni. Łączone w dyptyki lub tryptyki pionowe panoramy potęgują jeszcze bardziej wrażenie obecności pierwiastka żeńskiego; nawet wówczas, kiedy buki wydają się być grupą rozmodlonych mnichów w dziurawych habitach. W końcu: dlaczegóżby nie?

 

Wiem jak mocno związany jest Janusz z natura, jak bardzo ukochał góry i wodę, jaką część swojego życia poświęcił wspomnianym dębom rogalińskim. Kiedyś zaprowadził mnie nawet do swoich ulubionych dębów i pokazał mi jak drzewa umierają stojąc. Bo w twórczości Janusza Nowackiego buki są jedynie fragmentem szczerej i nieskrywanej fascynacji naturą. Jednakowo ukochał przy tym fotografię, na którą nanosi uparcie i konsekwentnie od lat wszystkie inne swe miłości."

 

(Bogdan Konopka, Paryż 10 sierpnia 2004)

 

Janusz Nowacki

Urodził się w 1939 roku w Poznaniu. Początkowo interesował się reportażem z imprez muzycznych. W latach ‘70 zajmował się działaniami usytuowanymi w nurcie "fotografia poza galerią". Od lat ’80 w jego twórczości nastąpił zwrot w stronę fotografii "czystej", skupiającej się na trzech zasadniczych tematach: 1980-83- woda, 1982-86 - drzewa, a od 1985 roku fotografia górska (Tatry, Karkonosze).

W roku 1993 założył i prowadzi Galerię Fotografii "pf" w Centrum Kultury "Zamek" w Poznaniu.

 

Nowacki debiutował w 1964 roku portretami muzyków jazzowych. Przygoda z muzyką (jest perkusistą jazzowym) zainspirowała go do fotografowania w ogóle. Ukuł proste hasło: fotografię usłyszeć, muzykę zobaczyć. Nowacki rozumiał, że aby usłyszeć dźwięk potrzeba absolutnej ciszy. Cisza stała się dla niego ideałem, którego zaczął poszukiwać w życiu. Dlatego jego życie, to długofalowa penetracja miejsc, które można fotografować w taki sposób, aby zachować cechy artysty muzyka.

 

Janusz Nowacki - Pejzaże z drogi do ciszy

Galeria Pusta

(Górnośląskie Centrum Kultury)

pl. Sejmu Śląskiego 2

Katowice

 

Wystawę można oglądać do 14 stycznia 2007

 


ostatnia aktualizacja: 2006-12-11
« powrót
Komentarze
Polityka Prywatności